Kiedy stoisz przed przeszkodą o wysokości 120 cm, w pełnym skupieniu analizując najazd i punkt odbicia, jesteś tu i teraz. Ty, Twój hobby horse i parkur. Ale czy wiesz, że trzymając w rękach swój sprzęt, jesteś częścią tradycji, która ma ponad dwa tysiące lat? Poznaj fascynującą ewolucję pasji, która z dworskich zabaw przekształciła się w wymagającą, międzynarodową dyscyplinę sportową.
Zanim zaczniesz liczyć foulee między przeszkodami, cofnijmy się w czasie. Gwarantujemy, że po przeczytaniu tego tekstu, będziesz mieć w zanadrzu żelazne argumenty na każdego, kto odważy się nazwać Twój sport "tylko zabawą".
Starożytność: Trening spartańskich wojowników i... filozofów (IV w. p.n.e.)
Jeśli ktokolwiek próbuje Ci wmówić, że hobby horse to wymysł współczesnego internetu, odeślij go do podręczników historii starożytnej. Pierwsze wzmianki o koniach na kiju pochodzą z antycznej Grecji. Nie służyły one jednak tylko do zabawy – badacze uważają, że w ten sposób młodzi chłopcy przygotowywali się do przyszłej służby w kawalerii, ćwicząc równowagę i wyobraźnię przestrzenną.
Historyczny fakt: Kroniki wspominają nie tylko o Agesilaosie II, potężnym królu Sparty, który biegał na kiju ze swoimi dziećmi. Antyczne źródła donoszą, że na podobnej zabawie przyłapano samego Sokratesa! Jeden z największych umysłów w historii ludzkości nie widział niczego wstydliwego w galopowaniu na drewnianym wierzchowcu po swoim dziedzińcu.
Średniowiecze: Krew, pot i krakowska legenda (1241 r.)
W Polsce mamy powód do szczególnej dumy. Jeden z najstarszych zachowanych formatów hobby horse'a na świecie jest nierozerwalnie związany z Krakowem. Mowa oczywiście o słynnym Lajkoniku.
W 1241 roku, po odparciu ataku Tatarów, krakowscy flisacy triumfalnie wjechali do miasta w zdobycznych strojach, dosiadając drewnianych koników przytwierdzonych do pasa. To klasyczny przykład hobby horse'a typu skirted (z ukrytymi nogami jeźdźca). Ta tradycja jest tak potężna, że strój Lajkonika w XX wieku dopracował sam Stanisław Wyspiański, a w 2014 roku pochód wpisano na Krajową listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego.
Zastanawiasz się, czy Lajkonik miał coś wspólnego ze sportem? Spójrz na to zestawienie:
Złota era rzemiosła: Symbol statusu społecznego (XIX wiek)
Przez epokę renesansu i baroku koniki przewijały się w sztuce wyższych sfer, ale prawdziwy przełom w ich konstrukcji przyniósł wiek XIX (epoka wiktoriańska).
To wtedy hobby horse przestał być tylko kawałkiem drewna, a stał się luksusowym dobrem i symbolem statusu. Zaczęto zwracać uwagę na detale, które my dziś doprowadzamy do perfekcji w pracowniach hand-made. Tworzono rzeźbione głowy o świetnych proporcjach, używano szklanych oczu nadających spojrzeniu realizmu, a grzywy wykonywano z prawdziwego końskiego włosia. Ogłowia szyli prawdziwi rymarze, używając luksusowych skór. Już wtedy zauważono, że taki trening wyrabia odpowiednią postawę, balans i koordynację, traktując go jako oficjalne przygotowanie do klasycznego jeździectwa przed przesiadką na żywego kucyka.
Fińska rewolucja: Sport stworzony na własnych zasadach (XXI wiek)
W XX wieku masowa produkcja plastikowych zabawek i pierwsze gry wideo zepchnęły klasyczne koniki w cień. I tutaj dochodzimy do najważniejszego momentu w historii naszego sportu.
Wszystko zmieniło się na początku XXI wieku za sprawą nastoletnich dziewczyn z Finlandii. To nie był projekt wymyślony przez korporacje. To był absolutnie oddolny, buntowniczy ruch. Dziewczyny zaczęły same szyć realistyczne konie, tworzyć dla nich skomplikowane rodowody, dopracowywać techniki cieniowania materiału i przenosić reguły z prawdziwych parkurów na własne nogi. Uciekały w ten sposób przed szkolną presją, tworząc bezpieczną, silną społeczność. Jak mawiały same pionierki: "Wreszcie miałyśmy coś, gdzie nikt nie mówił nam, co mamy robić".
O tej rewolucji zrobiło się głośno na całym świecie dzięki nagradzanemu filmowi dokumentalnemu "Hobbyhorse Revolution" (2017). Zjawisko po prostu wybuchło.
Tworzymy własną historię
Dziś hobby horsing to setki tysięcy pasjonatów na całym świecie. Tworzymy własny sprzęt, badamy aerodynamikę skoku i budujemy formę, której mógłby nam pozazdrościć niejeden lekkoatleta. Wiemy, jak dbać o mięśnie głębokie i jak bezpiecznie lądować po skoku na 110 cm.
Zabawka ewoluowała w wyczynowy sprzęt sportowy, a zabawa – w styl życia.
Jesteśmy częścią tej historii. A jaki będzie jej następny rozdział? Zależy to tylko od tego, jak wysoko zawiesisz poprzeczkę na swoim następnym treningu.
Szukasz sprzętu, który dotrzyma kroku Twoim sportowym ambicjom i nawiąże do najlepszych tradycji rzemiosła? Sprawdź najnowsze modele tutaj i dołącz do gry na najwyższym poziomie.